Jeśli nie możesz zrobić tego, co trudne, zrób to, co niemożliwe. Aleksander Wielki
środa, 03 lutego 2010
Zakupy
Wpadliśmy z Miśkiem na chwilę do centrum handlowego by znaleźć prezent urodzinowy dla jego siostry.
Wodzimy oczami po witrynach sklepowych. Pytam Miśka czy coś wpadło mu w oko.
Miśkowi spodobało się jedno… fajne sutki kobiecych manekinów w obcisłych koszulkach:)
Super prezent:)
Streszczenie
Jakoś weny nie mam ostatnio do pisania…
Żeby nie było zbyt różowo to czeka mnie drugi termin z Histologii. Zaraz siadam do przeglądania książki. Rozwiązywanie testów wielokrotnego wyboru nie jest moją mocną stroną. Trochę przygnębiła mnie ponowna nauka Sawickiego… a zamierzałam nadrobić zaległości z fizjologii…
Weekend spędziliśmy w Trójmieście. Jak zawsze było super! Angażujemy rodziców w remont mieszkanka jak tylko się da. Tym razem przywieźliśmy im płytki do łazienki i panele podłogowe by podziwiali je na żywo.
Remont: wymiana instalacji elektrycznej prawie zakończona. Oczywiście doszły dodatkowe koszty w postaci opłacenia gospodarza domu, który będzie sprzątał klatkę schodową. Sąsiedzi narzekają na hałas i zakurzoną klatkę. Chociaż będziemy mieli z głowy bałagan. Ekipa wierci w ścianach gdy teoretycznie wszyscy powinni być w pracy, a że emerytów u nas nie brakuje to łażą i marudzą. Wypowiedzieliśmy już wynajmowane mieszkanie. Możemy być tu do 28 lutego, potem czeka nas przeprowadzka. Oby mieszkanie było gotowe bo jeśli nie, to czeka nas koczowanie u siostry i szwagra.
Ślub: Sala o wystroju myśliwskim zarezerwowana. Dzięki Bogu menu będziemy ustalać miesiąc przed weselem. Orkiestra i fotograf też już zaklepani:) Proboszcz został poinformowany co do daty i godziny ślubu, mamy się tylko przypomnieć w styczniu przyszłego roku. Najważniejsze rzeczy są już zarezerwowane. Teraz tylko trzeba pracować nad figurą by nie wyglądać jak biała beza.
sobota, 16 stycznia 2010
Narcyz
Na obiad robię pizzę, która chodzi za mną od wczoraj…
Ona: Misiek, chodź zobacz jaka pizza jest cudna!
On, idąc do kuchni zatrzymując się przy lustrze : Cudo to jest w lustrze!
:)
piątek, 15 stycznia 2010
Ciężki tydzień
O rany, co to był za tydzień. Sama nie wiem od czego zacząć.
Trzy dziwne zaliczenia za mną: angielski, koło ustne z biochemii i poprawka z biofizyki.
Prezentacja z angielskiego okazała się łatwą do przejścia. Nie przepadam za tego typu wystąpieniami.
Koło z biochemii – zdałam. Trafiłam do jednej z profesorek i w życiu tak się nie wstydziłam za siebie. Mimo, że znałam odpowiedzi na wylosowane pytania to pani doktor i tak mnie pogrążyła pytając o podstawy, wręcz chemiczne. Na seminariach nikt nie wymaga wzorów, na kole nagle trzeba je rysować… To moja najgorsza odpowiedź ustna jakiej kiedykolwiek udzielałam, fuj! Do tej pory wstyd mi za moją niewiedzę.
Biofizyka – dziwnym trafem zabrakło mi 2 pkt. do zdania pierwszego terminu. Uczyłam się na poprawkę pół dnia, czyli zaraz po zdaniu biochemii. Modliłam się żeby pytania powtórzyły się… moje modły zostały wysłuchane, czyli zdałam i ten dziwny przedmiot mam już z głowy.
To był bardzo ciężki dla mnie tydzień, miałam poważne chwile zwątpienia w to czy podołam. Ogarnął mnie totalny brak wiary we własne możliwości… chyba po raz pierwszy było to aż tak dotkliwe. Dobrze, że Misiek był obok, dzielnie mnie wspierał. Nawet chodził później spać by posiedzieć dłużej przy mnie. Jest wspaniały – jak zawsze:)
26 i 28.01 czeka mnie egzamin z histologii, nie wiem jak dam radę nauczyć się trzech semestrów w tydzień… od jutra biorę się za naukę.
Zaraz po dzisiejszej poprawce z biofizyki leciałam do Miśka pomagać mu w demolce naszego mieszkanka. Przez cały tydzień Misiek skuwał płytki, rozwalał szafy , usuwał boazerię, itp. Szczerze mu tego zazdrościłam. Nie ma nic przyjemniejszego niż brudna, ciężka praca przy własnym mieszkaniu.
Prace budowlane ruszyły pełną parą dzień po podpisaniu aktu notarialnego.
Nowe okna – są
Nowe drzwi wejściowe – są
Skucie płytek w kuchni i łazience – zrobione
Wyrzucenie boazerii, pawlaczy i szaf – zrobione
Wyrzucenie drzwi w mieszkaniu - wykonane
Wywóz sterty drewna która powstała – w kilku rzutach ale się udało
Ekipa remontowa naszego fachowca- pana Darka wchodzi już w poniedziałek. Zacznie się wymiana instalacji elektrycznej oraz wywóz gruzu.
Sąsiedzi już nas nienawidzą za to ciągłe stukanie i pukanie. Dzisiejsza wymiana drzwi zebrała na klatce schodowej aż czterech sąsiadów narzekających na hałasy:)
Po całym stresie uczelnianym dobrze zrobiła mi dzisiejsza praca fizyczna, chociaż nie ukrywam, że jestem cała obolała:)
czwartek, 07 stycznia 2010
Inwestycja
Od dzisiaj jesteśmy właścicielami mieszkania na Saskiej Kępie! Połowa jest moja, druga połowa Miśka. Nie ma nic bardziej cementującego związek jak wspólna inwestycja:)
środa, 06 stycznia 2010
Marudnie
Nowy Rok zawsze mnie dołuje. Nie przepadam za przymusowymi zmianami, nawet daty w kalendarzu. Nostalgia i smutek powoli już przechodzi. Nie łatwo było wrócić do Wawy po dwóch tygodniach laby w domu. Tak naprawdę mój nastrój spowodowany jest głównie uczelnią. Nie ukrywam, że drugi rok studiów jest dla mnie bardzo ciężki, męczący, a co gorsze nudny. Znowu zbliżają się zaliczenia i egzaminy. Jeżeli zdam histologię za pierwszym podejściem to będę miała dwa tygodnie wolnego. Muszę zebrać siły i zacząć ostre dziobanie, dla tylu dni wolnych naprawdę warto! A tymczasem wracam do pisania prezentacji z angielskiego. Będzie o depresji, w końcu ten stan jest mi ostatnio wyjątkowo bliski:)
czwartek, 24 grudnia 2009
List do Świętego Mikołaja
Drogi Mikołaju, grzeczna byłam, sam z resztą dobrze o tym wiesz;)
Pod choinką chciałabym znaleźć odrobinę wolnego czasu żeby poświęcić go bliskim. Do tego proszę o 8 godzin snu, żeby sił mi nigdy nie brakowało. Kapka wytrwałości w nauce też się przyda. No i worek pieniędzy na remont mieszkania :)
WESOŁYCH ŚWIĄT WSZYSTKIM !!!!
wtorek, 08 grudnia 2009
Dzyń dzyń dzyń
Fizjologia na razie odchodzi w zapomnienie.
Pan doktor umówił się z nami na test, po czym przyszedł na zajęcia i oznajmił, że jednak będzie ustny! Z przerażeniem na ustach wydukaliśmy „ale przecież miał być test?!!?”, na co pan doktor odpowiedział: „ Lekarz musi być przygotowany na różnego rodzaju zmiany!”... i zrobił ustny.
Czułam, że obleje a tu proszę, niespodzianka! Pan doktor ocenił mnie na 3,5 i baaardzo się z tego cieszę:)
W przyszłym tygodniu czeka mnie zaliczenie semestralne z histologii i biofizyki.
Dzisiaj już nie mam siły uczyć się. Siedzę z Miśkiem przy jednym piwku i oglądamy TV. Jutro po zajęciach będę odprężać się przy mikroskopie, potem planuję naukę do późnych godzin wieczornych… Hmmm …czuć, że idą święta…
niedziela, 06 grudnia 2009
Przesłuchanie
Od dwóch tygodni pilnuję żeby nic kalorycznego nie wpadło w ręce Miśka...
Ja: Misiek, przyznaj się, zjadłeś dzisiaj hamburgera?!
On: Nie zjadłem!
Ja (wpatrując się głęboko mu w oczy): Coś mi się zdaje, że zjadłeś jednak hamburgera!
On: Skąd wiesz? Pracujesz w CIA?!
Ja: Nie, ale oglądam dużo CSI :)
środa, 02 grudnia 2009
Monotonnie
Ostatnio mam tyle nauki na uczelni, że ledwo się wyrabiam. Godzina 1 w nocy stała się wcale nie aż taką późną. Ostatnio tydzień wygląda dość monotonnie. Wstaję ledwo żywa, lecę na niemiłosiernie nudne zajęcia, wracam, jem obiad, i uczę się do nocy. Gałki oczne zaczęły mnie bardzo boleć, do tego czuję, że wzrok mi się znowu pogorszył!
Sobotnie koło z biochemii zaliczyłam. Za 80% poprawnych odpowiedzi dostałam tylko 3+, mało to motywujące. Dzisiaj miałam zaliczenie semestralne z angielskiego, obym zaliczyła bo kilka głupich literówek zrobiłam!
W poniedziałek mam koło z fizjologii. To dopiero będzie hardcore. Zaraz siadam do książek...nie ukrywam, że bez większego entuzjazmu.
W ostatnim tygodniu nauki czeka mnie zaliczenie semestralne z histologii i biofizyka.
Klimatu zbliżających się świąt w ogóle nie czuję, nawet nie mam kiedy prezentów kupić.
sobota, 28 listopada 2009
Wieczorową porą...
Jeszcze nigdy w piątek nie uczyłam się tak długo. Wszystko dlatego, że jutro (a raczej dzisiaj) mam koło z biochemii. Robienie koła w sobotę jest według mnie trochę nienormalne!
Do tego jakiś palant dorwał się do maila naszego roku i wykasował wszystkie materiały tak rzetelnie zbierane przez studentów. I tym oto sposobem zostałam pozbawiona wykładów na jutrzejsze koło, super…
Wszystko było by dobrze gdybym mogła iść już spać, ale kiedy nie mogę. W ogóle nie jestem śpiąca:( Misiek leży obok na kanapie i śpi w komicznej pozycji, najwyżej będę siedzieć przez godzinę i wpatrywać się w niego.
Pozdrowienia dla wszystkich cierpiących na bezsenność
niedziela, 22 listopada 2009
Przygotowania
Przyglądam się ostatnio Miśkowi. Brzuszek mu się powiększył i tyłeczek też się zaokrąglił...
Ja: Misiek, robisz się coraz bardziej opływowy!
On: Przygotowuje się na basen:)
Hehe, ładne mi przygotowania... :)
sobota, 14 listopada 2009
Łakomczuch
Misiek nałożył lody do miseczek…
Jemy…
On (skończywszy swoją porcję): Zjadałaś już?
Ja (pokazuję mu jeszcze pełną miseczkę): Jeszcze nie, a co?
On (idąc do kuchni): Najwidoczniej nałożyłem sobie mniej!
:)
wtorek, 10 listopada 2009
Z weselnika...
Cały weekend spędziliśmy z Miśkiem na Kaszubach. Naszym celem było wybranie sali na wesele. Jeżeli ktoś myśli, że szukanie sali na lato 2011 roku jest przesadą to dodam, że już kalendarz imprez się zapełnia. Czasem zostawała jedna wolna sobota w lipcu, a czasem dwie nie zarezerwowane w sierpniu! Zwiedziliśmy tuzin sal i nadal nie wiemy którą wybrać. Jeżeli w folderze jest napisane, że zmieści się 100 osób to trzeba liczyć, że sala jest przeznaczona na swobodną zabawę dla 80 gości. W takiej sytuacji postanowiliśmy przeliczyć osoby, których zabraknąć nie może. Wyszło 108 osób, do tego dochodzi ok.20 osób w rezerwie. I jak tu się zmieścić? Tylko dwie sale są w stanie zapewnić nam komfort i luz…ale… jedna ma bardzo słabe menu, a druga menu nie ma wcale, w końcu nocny stróż nie musi być w pełni doinformowany.
Wcale nie jest łatwo wybrać salę…średnio podoba mi się wizja wykreślania ważnych dla nas osób z listy gości...
M3
Udało się! Oczywiście kto wyczaił ogłoszenie? Misiek:) Długo czekaliśmy na tego typu ‘perełkę’. Nasze mieszkanie mieści się na Saskiej Kępie, 200 od tramwaju, cicha okolica. Nawet nie marzyłam o 3 pokojach!!! Mieszkanie liczy sobie 45m2 (zaraz Misiek mnie poprawi – 44,7m2), kuchnia oddzielna z oknem, mała łazienka i balkon! Nawet piwnicę mamy:) Wszystko jest przepiękne, nawet boazeria na korytarzu jest boska! A najbardziej zaskakująca to jest cena! Dzięki wyrozumiałej właścicielce zostanie nam sporo pieniędzy na remont. W styczniu zaczynamy skuwać płytki, zrywać boazerię i ciągnąć masę dziwnych rur. Na bieżąco będę informowała o postępach prac remontowych:)
Dobrze, że siostra jest architektem, będzie z nami biedna bo już zaczynamy zadawać masę dziwacznych pytań. Wstępnie wybraliśmy kolory do kuchni, większy problem jest z łazienką. Za chwilę siadam do przeglądania katalogów z płytkami.
Rany, 3 pokoje…:)
|
|