Jeśli nie możesz zrobić tego, co trudne, zrób to, co niemożliwe. Aleksander Wielki
RSS
sobota, 18 kwietnia 2015
Paranoje moje

Nieliczni wiedzą, że przeraźliwie boję się chodzić do lekarza. W roli pacjentki czuję się fatalnie, nawet gdy jest to kontrolna wizyta. Często zabieram ze sobą męża, by dodawał mi otuchy i hamował moje paranoiczne lęki.

Nastał weekend, siedzę w poczekalni czekając na wizytę u ginekologa. Wyjątkowo nie ma męża przy moim boku. Spocona od pach po kolana siedzę i czekam aż ktoś łaskawie ‘zaprosi’ mnie do gabinetu. Spoglądam na telefon – sms od męża. Myślę sobie, pewnie chce trochę uspokoić mnie przed wizytą w gabinecie bo wie, jak zawsze to przeżywam..

Odczytuję wiadomość:

- ‘Nożki szeroko! ;-) ’

Pokrzepiająca wiadomość! Parsknęłam śmiechem pocąc się jeszcze bardziej ;-)

Miśku mój drogi… z okazji Twoich 30-tych urodzin życzę Tobie z całego serca abyś nigdy nie stracił poczucia humoru ;-) 

p/s: Mam nadzieję, że życzenie, o którym pomyślałeś spełni się już niebawem ;-)

Żonka



00:10, medycznie
Link Komentarze (5) »
środa, 18 marca 2015
Dowcip dnia

- Dlaczego anorektyczka jest smutna?

- Bo ma jelito grube!

;)))

 

08:55, medycznie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 marca 2015
Ślinotok

Obserwuję szczęśliwego męża zajadającego lody prosto z opakowania...

Ja: Wiesz co, chciałabym żebyś patrzył na mnie tak pożądliwie jak na te lody.

On(nie przerywając konsumpcji): Ależ patrzę kochanie! Nie widzisz tego bo gdy patrzę na Ciebie, ślina kapie mi wprost do pudełka!


Nie poczęstowałam się ;-)

11:49, medycznie
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 lutego 2015
Oficjalnie

Relaksujemy się na kanapie i opychamy nachosami. Zawsze gdy jestem pełna po brzegi, przesuwam paczkę w stronę męża (niech chociaż raz jemu idą w tyłek!).

On(po kolejnej próbie przesunięcia paczki na środek): Kochanie, a teraz idzie oficjalna groźna! Jeśli przesuniesz jeszcze raz paczkę na moją stronę, to wezmę nachosa, rozgniotę na drobne kawałeczki i wsadzę Ci w gacie!

Nie zaryzykowałam...

Czy to normalne, bać się gróźb własnego męża? ;)))



09:28, medycznie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 lutego 2015
Wymiana małżeńska

Środa popielcowa.

Przytulam się do Miśka i wykonuję nieskoordynowane ruchy głową...

Ja: Masz trochę popiołu!

On (naśladując moje ruchy): Masz trochę łupieżu!*



*Mąż łupieżu nie ma, tylko głupoty czasem opowiada:)

10:25, medycznie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 lutego 2015
IQ = ?

On: Kochanie, kiedy jest „Tłusty czwartek”?

Ona(roztargniona): Chyba w sobotę..


Czasem żal mi siebie...



12:39, medycznie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Za co kocha mnie mój mąż

Rozmawiamy o głupotach…

Ja: Miśku, chciałbyś mieć pilota do obsługi żonki? Miałbyś klawisz od sprzątania, gotowania, prania…

On(z błyskiem w oczach przerywa mi): I tak wykorzystywałbym jeden przycisk… cycuszki, cycuszki, cycuszki!



16:33, medycznie
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 listopada 2014
Z = zaraza

W szpitalu Z panuje zaraza. Zaraza ma skrzydła, lata leniwie po całym szpitalu i siada na wszystkim co popadnie.

Jedyne miejsce gdzie nie widziałam (jeszcze) przebrzydłych, grubaśnych much to blok operacyjny.

Dyrektor zadbał o komfort pacjentów i pracowników…wyposażył każdy oddział w packi na muchy. Nie mogę wytrzymać ze śmiechu gdy widzę oddziałową izby przyjęć czającą się z packą na muchy i okładającą leżących pacjentów.

Jako, że  wścibska nieco jestem, zrobiłam sondę na temat potencjalnego źródła latającego paskudztwa. Każdy oddział jak mantrę powtarza: „przylatują z okolicznych pól”.

Nikt nie przejmuje się obecną sytuacją. Muchy muszą być tam zdecydowanie dłużej niż ja bo nadal robię większe wrażenie. Tylko mnie szokuje ich widok!

Izba przyjęć. Narzędzia sterylne, zakładam rękawiczki – również sterylne. Chirurg czujnym okien przygląda się czy przypadkiem niczego nie zbrudziłam. Jakoś nikt nie zwraca uwagi na muchy chodzące po narzędziach i ranie pacjenta…



11:15, medycznie
Link Komentarze (3) »
sobota, 15 listopada 2014
Śpiochy

Sobota 7:30. Leżymy w łóżku odwlekając wstawanie. Z parapetu dobiega dźwięk dostarczonego smsa.

Ja: O nieee, kto nas budzi o tej porze?

On(leniwie podnosi telefon): Twoja siostra pyta się czy śpimy.

Ja: Odpisz jej, że śpimy! Nie będę zrywała się dla niej z łóżka.

On skrobie smsa… Po chwili zalewają nas kolejne wiadomości. Z niedowierzaniem sprawdzam co jej odpisał…

„Hrrr fuuuu, hrrr fuuuu, hrrr fuuuu… pff pff pff pfff…puff puff… hrrr fuuu…”


10:57, medycznie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 listopada 2014
Czas na staż

Miesiąc stażu minął w mgnieniu oka..

Od 10 minut siedzę przed komputerem i wpatruję się w monitor. Napisać? Nie napisać? A napiszę…tylko jak streścić w kilku zdaniach chaos, kompletną dezorientację i bezsilność? Nigdy nie miałam problemu z przelewaniem myśli na papier/komputer aż do teraz… hmmm…

No to może w żołnierskim skrócie żeby mieć to już za sobą i ruszyć do przodu:

1.Nie wyprowadziłam się z domu!

Po wielu wizytach w pańskiej Izbie lekarskiej udało mi się przenieść staż do pewnego szpitala powiatowego, którego lokalizacja umożliwia mi codzienne dojazdy. Co tam, że wstaję o 5 rano żeby dojechać na 8:00…ważne, że wracam każdej nocy do mężuśka.

2. Szpital Z – „z” jak ZESŁANIE. Długo myślałam jak go nazwać. Cóż…będę szczera, wszyscy stażyści odbierają go jako wygnanie ze stolicy. Szpital Z bardzo cieszy się z naszej obecności. Pomimo upływu miesiąca stażu nadal budzę duże zainteresowanie gdy przechodzę szpitalnym korytarzem… lub ulicą! Nie mogę ukrywać, że nareszcie stałam się osobą rozpoznawalną!

3. Koordynator stażu jest mało ugodowym człowiekiem. Stażystę uważa za parobka od wszystkiego. Oczywiście dyżurować musimy, a najlepiej żebyśmy przeprowadzili się bliżej szpitala by siedzieć w nim do nocy. Każda moja rozmowa z tym człowiekiem kończy się mało przyjemnie. Dodam tylko, że do dnia dzisiejszego nie posiadam planu stażu, nie mam pojęcia jaki blok będę robiła jako następny.

Pierwszy miesiąc był dla mnie bardzo ciężki. Moje wyobrażenia o stażu kompletnie rozminęły się rzeczywistością. Nie ukrywam, że ostro dostałam po tyłku.

Początkowo odcięłam się od znajomych, którzy trafili do szpitali w okolicy Warszawy. Nie mogłam słuchać o tym, że wychodzą o 12, dyżurów robić nie muszą i grosza nie wydają na dojazdy. Czułam się niesamowicie skrzywdzona.

Teraz jest już dużo lepiej…pogodziłam się z tym, że przez najbliższy rok moja sytuacja nie ulegnie zmianie...

 

11:17, medycznie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Pańska Izba

Telegraficzny skrót wydarzeń…

Ponad tydzień temu radość ze skończenia studiów minęła nieodwracalnie.

Pojawiły się listy z miejscami odbywania stażu podyplomowego. Pomijając tegoroczne CHORE zasady przyznawania miejsc stażowych, izba lekarska wysłała mnie na drugi koniec województwa…130 km od domu i męża… bez możliwości codziennego dojazdu.

Odwołanie złożyłam… nic nie dało. Akt małżeństwa to dla Izby za mało. Nie widzą problemu żebym przeprowadziła się na 13 miesięcy…

Do następnego poniedziałku trwa druga runda odwołań…

Patrzę w smutne oczy mojego męża, który daje mi wybór wyjazdu… na samą myśl płaczę z rozpaczy i nie wierzę w to co się dzieje.

Tyle lat wysiłku żeby na koniec zostać kopniętym w tyłek… oto podsumowanie 6 lat nauki.



11:58, medycznie
Link Komentarze (6) »
sobota, 02 sierpnia 2014
Metoda na gumkę

Podchodzi do mnie mąż, podaje mi połówkę gumy do żucia

Ja: Co to?

On (żując gumę): Gra wstępna! :)

 

08:06, medycznie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 lipca 2014
The end

Ostatni egzamin na studiach zdałam ponad tydzień temu. Pani z dziekanatu sprawnie rozliczyła mnie ze wszystkich dokumentów i pogratulowała końca studiów. Przeciętna była ze mnie studentka, bez rewelacyjnych wyników w nauce, bez stypendium i publikacji.

Nie opuszcza mnie dziwne uczucie lęku… czytam wpisy znajomych, że „są już lekarzami” to uśmiecham się pod wąsem z poczuciem, że zgubili po drodze pokorę…a  może to ja zgubiłam pewność siebie?

Nigdy w życiu nie myślałam, że znajdę się w miejscu, w którym jestem. Nigdy nie zmieniłabym żadnej z podjętych decyzji.

Mimo wszelkich obaw jest dobrze jak nigdy dotąd :)



11:52, medycznie
Link Komentarze (7) »
niedziela, 08 czerwca 2014
Test

Leżę na kanapie i czytam książkę. Mąż podchodzi do mnie, nachyla się i łapie mnie za twarz marszcząc mi skórę, usta i wszystko co wpadło w jego spore dłonie

Ja(ledwo mówiąc): Co robiszzzz???

On: patrzę jak będziesz wyglądała za 30 lat

Ja: I ???

On: Całkiem dobrze!

 

Kremy jednak działają ;)



22:18, medycznie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 maja 2014
Romans

On: Kochanie, lubisz seks?

Ona: A lubię :)

On: A z mężem?

Ona(???): Z mężem lubię najbardziej!



20:08, medycznie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18